Uczymy przez zabawkę, gdyż jest to najwyższa forma nauki.

Nauka przez zabawę - angielski w Teddy School

         Tak, w Teddy School stosujemy w praktyce maksymę Alberta Einsteina „Zabawa jest najwyższą formą nauki”. Jest to dla nas zdanie, które wyznacza ścieżkę całej naszej metodyki pracy z grupami zarówno najmłodszymi jak i najstarszymi.

         Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy to się stało, że zdanie – uczymy się przez zabawę – nabrało pejoratywnego zabarwienia, ale można to już zauważyć, że dorośli gdy słyszą od Dziecka, że to dobrze się bawiło na zajęciach, od razu wykluczają możliwość zdobycia jakiejkolwiek wiedzy. Czy zdobywanie wiedzy, w opinii dorosłych, to ciężka praca okupiona łzami i niepewnością zabarwioną destrukcyjnymi myślami kierowanymi przeciwko swojemu ja? Mianowicie: „Dlaczego nie umiem zapamiętać tych wszystkich słówek? Co jest ze mną nie tak? Marysia na pewno zapamięta więcej ode mnie? Jesteś głupia, nic nie umiesz zapamiętać, nie uda ci się” – takie zdania bardzo szybko powstają w naszych głowach i bombardują nasze własne poczucie własnej wartości i wiarę we własne możliwości.  Nauka nie musi wywoływać takich emocji, my, w Teddy School nie chcemy, aby takie myśli towarzyszyły naszym uczniom, dlatego pokazujemy im, że język obcy wcale nie jest trudny (nawet jeżeli jest) – my jesteśmy nauczycielami, facylitatorami – prowadzimy naszych uczniów bez skomplikowane zagadnienia przedstawiając je w sposób klarowny, jasny, zrozumiały dla nich. Rolą nauczyciela jest takie przedstawianie danej treści, aby była ona zrozumiana i zinternalizowana podczas zajęć – zabawa w dużej mierze pozwala ten cel osiągnąć.

         Skoncentrujmy się na przykładzie, otóż wyobraźmy sobie, że dzieci w klasie 1 uczą się opisywania zwierząt za pomocą zdania: It has got… (to ma…) i wprowadzonych jest 10 nowych słówek z tematu – części ciała zwierząt (np. dziób, ogon, skrzydła…itp.) samo mechaniczne powtarzanie konstrukcji z każdym z 10 nowych słówek nie odniesie takiego efektu, jak wyposażenie dzieci w części ciała zwierząt i układanie zwierzątek, które opisuje kolega czy koleżanka. Jest to zabawa skupiająca uwagę dzieci (bo każdy chce ułożyć zwierzę, które tworzy kolega) pojawia się element humorystyczny (kiedy jeden z uczniów tworzy zwierzę, z częścią ciała której w naturze dane zwierzę nie ma – np. opisując ptaka ktoś dodaje płetwy), nie ma tutaj wygranych ani przegranych (bo to jest główny element różnicujący zabawę od gry), my jako nauczyciele, osiągamy swój cel w postaci przećwiczonej konstrukcji i słownictwa, a grupa się integruje i bawi.

         Dla nas, w Teddy School zabawa zawsze pojawia się na zajęciach, nie jest formą nagrody – tylko podstawowym elementem każdej lekcji. Uczniowie nie muszą „zasłużyć” na bawienie się, ono jest czymś naturalnym na naszych zajęciach – jak sam fakt pójścia na lekcję. Nasi uczniowie bardzo często wychodząc z zajęć mówią, że dziś dużo się bawiliśmy – ale Drogi Rodzicu nie oznacza to, tego samego co zabawy swobodne w przedszkolu, szkole czy domu. To zabawy z językiem angielskim, zabawy po uszy zanurzone w języku, tak jak nasi uczniowie na każdych zajęciach w naszej szkole językowej Teddy School.

Autorka Anna Górny-Bogulska

Od 2009 roku właścicielka szkoły języków obcych Teddy School. Z wykształcenia jestem magistrem pedagogiki wczesnoszkolnej z przedszkolną z dodatkową specjalnością język angielski. Nie wyobrażam sobie pracy innej niż z Dziećmi, dlatego po rozstaniu ze szkoła publiczną wiedziałam, że odnajdę się tylko w sektorze prywatnej edukacji. Pomysł założenia szkoły językowej pojawił się bardzo szybko, dlaczego? Bo Dzieci uwielbiają uczyć się języków obcych, a w Teddy School mogą uczyć się zupełnie inaczej. Jestem pasjonatką pedagogiki, czytam książki i publikacje, gdzie opisane są innowacje pedagogiczne, które staram się wprowadzać w mojej szkole językowej - na przekór zasadzie "teoria swoje, a praktyka swoje". Prywatnie jestem mamą dwóch córek - Celiny i Klementyny. Najbardziej lubię spędzać czas z rodziną, ale ważne są także moje pasje - rysunek, film, teatr - na które staram się również znaleźć czas. Chciałabym razem z mężem pojeździć na motocyklu - jak dotąd strach miał większe oczy, kto wie może uda się w najbliższej przyszłości.